poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Wołosatki, Grube Dudy - Bieszczadzki Trakt

Podesłano mi ostre jak brzytwa, fotki poligrafii tego wydawnictwa, dlatego przypominam raz jeszcze tą płytę.
Pierwsze nagranie, i chyba drugie, ręcznie oczyściłem z trzasków. Co to znaczy ręcznie?
Znaczy to, że użyłem narzędzia do usuwania trzasków tylko w miejscach gdzie faktycznie wystąpił trzask, a nie na całym nagraniu. Tego typu narzędzia mają dośc przykrą przypadłość, że "słyszą" często trzaski tam gdzie ich nie ma, a pomijają miejsca gdzie faktycznie trzaski występują.
Gdzie najlepiej zobaczyć, nie, nie pomyliłem się,  zobaczyć trzaski? Najlepiej widać je w trybie spectral view w programie Adobe Audition. 
Mozolna, czasochłonna, ręczna robota, w sam raz na nadmiar wolnego czasu.
Mi tego czasu wystarczyło na dwa nagrania.







Alex Band - Światowe przeboje część pierwsza


Zestaw miłych dla ucha kowerów, dawnych przebojów, zagranych przez orkiestrę rozrywkową. 
Do tego, nowy, nie grany wcześniej, egzemplarz.
Czego więcej chcieć? :-)

Alex Band - Starighton


Byli wtedy wielcy, w zasadzie można tej płyty słuchać bez końca.

Alex Band - Światowe przeboje, część druga.


Dobrze, że nie było kolejnych części, bo każda kolejna płyta Alex Bandu to coraz gorsza.
Kondycja winylowego egzemplarza pyszna, do tego smakowicie przyrządzone zgranie.

"
Sauté (fr. sauter - skakać) – metoda przyrządzania potraw polegająca na smażeniu w małej ilości silnie rozgrzanego tłuszczu.
Jest to również metoda smażenia mięsa, ryb, wątroby bez żadnej panierki tylko przyprawionych solą, pieprzem lub ziołami, tzw. smażenie w sosie własnym."

Wiosenne porządki.

Robiąc wiosenne porządki odkryłem, o zgrozo, że mam w domu kilka płyt z biblioteki, których termin zwrotu dawno minął.
Najszybciej, jeszcze tego samego dnia, wsiadłem w autobus, przejechałem 15 przystanków i stanąłem u wrót biblioteki.
Zapłaciłem karę, za przetrzymanie ponad dozwolonych czas, całe 3 złote 50 groszy. Kwota niewielka, ale żal że wydana bezsensownie - mógłbym  przecież kupić na bazarze 3 ciekawe wydawnictwa. Z drugiej strony, czy to dużo, trzypiędziesiąt,  za możliwość zobaczenia ponad 2 tysięcy polskich winyli? Że o możliwości posłuchania w domu nie wspomnę. Zapłaciłem z radością.
Ba, okazało się, że pani biblotekarka też zrobiła w bibliotece wiosenne porządki i znalazła kilka egzemplarzy o których pojęcia nie miała, że są w bibliotece.
Wiosna to piękna pora roku, bezwzględnie. 
Dziś przypomnienie jak grał winyl z roku 1979, w kondycji, uwaga, nigdy nie grany winyl. Cud Panie, cud.

Swoja drogą, w moim mieście jest około 20 oddzialów miejskich bibliotek.
Poza jedną, na terenie osiedla studenckiego, w żadnej nie ma płyt winylowych.
Niema bo, teraz uwaga, bo zabrano je do centralnego magazynu. Od ponad roku dyrekcja zastanawia się jak je udostępnić, czy w ogóle ma to sens.
Ile tych płyt jest? Coś około, taką odpowiedź uzyskałem od pani bibliotekarki, klika razy więcej niż jest w moim oddziale. Czyli jakieś 10 tysięcy?, albo więcej :-)

Będę musiał wybrać się z wizytą do dyrekcji, nie wiem, czy argument w postaci mojej osoby, jedynej, chyba, osoby zainteresowanej tym zbiorem, coś będzie znaczył, ale spróbuję, kto wie, może uda się.

Barbara Dunin i Zbigniew Kurtycz?
Bardzo kulturalny, elegancki duet, śpiewający ckliwe, sentymentalne piosenki z towarzyszeniem orkiestry rozrywkowej pod dyrekcją Pana Skorupko.
Miód na uszy, dla lubiących takie klimaty.

Zgranie, do posłuchania, fotograficzne, gra tak jak ten egzemplarz zagrał.


   


 

Cześć. Wita was Lombard w nowym składzie...

Tytuł kolejnego wpisu zaczerpnąłem z pierwszej, koncertowej płyty zespołu Lombard, wcześniejszej, od tej płyty, o kilka lat.
Wydał mi się stosowny, bo faktycznie mamy tutaj nowy skład zespołu Lombard, niestety, co boli, bez Stróżniaka.
Grają nowy repertuar. Nie grają źle, piosenki nawet ciekawe, Gośka fajnie ryja drze. Nie jest źle.
Ale nie prędko wrócę do tego nowego Lombardu, o ile w ogóle kiedyś jeszcze wrócę.

Ciekawy winyl, rok 1990, tłoczony w ZSRR - ładnie gra, okładka nareszcie z brzegiem - po prawie 30 latach udało się tak to wydać.
Egzemplarz w dobrej kondycji, zgranie koszerne, surowe, gra to tak jak egzemplarz zagrał.




 
U mnie dziś ostatni raz zagrał poniższy egzemplarz. Obecna sytuacja, niestety, zmusiła mnie do sprzedaży tego i innych egzemplarzy. Ale bólu wielkiego nie ma, kiedyś kupię sobie kolejne egzemplarze. Przy okazji nagrałem sobie, to jak zagrał, ostatni raz u mnie, ten egzemplarz.
Koszerne, surowe zgranie....... palce lizać, mniam....
Gramofon: stary soniak, z końca lat 70, średnia półka, nic wielkiego, kupiony za 50 złotych.
Wkładka gramofonowa: "kultowa" AT 440Mla
Wzmak: Pioneer SA410, staroć z lat 80, ale nadal daje radę......
dwadzieściaczterybity, czterdzieściosiemkilherców.

Taaaa, to już 30 lat minęło jak pierwszy raz, w radiowej Trójce, usłyszałem w całości tą płytę. Taki to był czas, że zagranicznych płyt w sklepach, ups, księgarniach muzycznych nie sposób było kupić, ale można było posłuchać w radiu.
Nagrali wcześniej kilka płyt, nagrali później kilkanaście płyt, ale takiej płyty jak ta, nie nagrali, i nie nagrają.