sobota, 30 listopada 2013

Sobotni przedpołudniowy spacer - część druga

Darek, Darek - żona do mnie
Co? - myślę sobie
Darek, Darek pójdziesz mi po mój ulubiony sok?
O w mordę, przeca dopiero wróciłem z spaceru, nie mogłaś powiedzieć gdy wychodziłem na spacer? - myślę sobie.
Oczywiście kochanie - odpowiadam.

Możesz odmówić napalonej małolacie, sąsiadce w potrzebie, najlepszemu koledze. Żonie nigdy  nie odmawiaj, nigdy. NIGDY!


Mogłem pójść po sok, w prawo lub lewo. Wybrałem, w lewo, bo żałowałbym że, nie kupiłem gdy można było kupić. Przy okazji kupiłem coś jeszcze, zestaw pocztówek, singli, czwórek, w ciemno - za zeta - bowiem wiem że. w takim zestawie zawsze coś ciekawego trafi się.

Darek, Darek - słyszę gdy wchodzę do domu
Coś trzasnęło i prądu w domu nie ma - mówi żona
No i zostaw chłopie babę na chwilę samą - myślę sobie.

Sprawdzam bezpiecznki w mieszkaniu, o, dziwne! są sprawne, sprawdzam bezpiecznik na korytarzu, o widzisz tutaj jest rozwiązanie problemu. Po chwili słyszę bieganie po korytarzach, nie tylko mnie to spotkało. To będzie zabawnie bo z tego co pamiętam to na moim piętrze tylko ja mam bezpiecznik automat, zapewne nie inaczej jest na pozostałych 10 piętrach.

Wracając do tematu to, kupiłem jeszcze: